Seria: A Night Vigil
Tom: 1/?
Wydawnictwo: SOL Publishing
Gatunek: urban fantasy
Długość: -
Gatunek: urban fantasy
Długość: -
Liczba stron: 284
Czytane po: angielsku
Format egzemplarza recenzenckiego: epub
Ocena:✮✮✮✮✮✮
Podążając śladami istoty, która kiedyś była człowiekiem, zaś teraz jest tylko krwiożerczą bestią, Travis Dominick, były ksiądz i dawniej członek tajnej kościelnej organizacji zajmującej się walką z niebezpiecznymi, nadprzyrodzonymi stworzeniami, spotyka na swojej drodze Brenta Lawsona, prywatnego detektywa, łowcę i byłego żołnierza, o równie bujnej przeszłości. Choć Travis ratuje mężczyźnie tyłek, ich relacje ciężko nazwać przyjaznymi. Obaj są bowiem uparci, dumni i przyzwyczajeni do samotnych polowań. Kiedy jednak zaczynają znikać ludzie, miejscowi nie potrafią rozstać się ze swoimi zmarłymi krewnymi, a nieszczęście goni nieszczęście, Travis i Brent zmuszeni są do współpracy, jeśli chcą zapobiec katastrofie i przy okazji przeżyć.
„Sons of Darkness” to nowa powieść urban fantasy pióra Gail Z. Martin, będąca początkiem nowej serii „A Night Vigil”, a tym samym prezentująca nam nowych bohaterów, u których boku przeżyjemy kilka ekscytujących przygód. Jak to zwykle u tej autorki bywa, mamy do czynienia z naprawdę interesującymi i wielowymiarowymi czołowymi postaciami, którym nie sposób się oprzeć i których nie sposób nie pokochać całym sercem. Mesdames et Messieurs, pozwólcie, że przedstawię wam Brenta Lawsona i Travisa Dominicka! Dwójkę na swój sposób charyzmatycznych mężczyzn, których życie posypało się niczym zamek z piasku za sprawą demonów oraz innego piekielnego świństwa. Wiele ich łączy, jeszcze więcej różni, ale jedno jest pewne, autorka dobrała ich w taki sposób, że wspólnie są w stanie wydobyć z siebie nawzajem to co najlepsze. Co więcej, w powieści poznajemy ich naprawdę dobrze niemal z każdej strony, dzięki czemu szybko czujemy, jak ze zwykłych fikcyjnych bohaterów stają się nam naprawdę bliscy, niemal jak członkowie rodziny. Równie dobrze prezentują się postaci poboczne, które nie tylko budzą sympatię, ale też zachęcają do dalszego ich poznawania. Krótko mówiąc, pod tym względem Gail Z. Martin naprawdę pokazała klasę.
Szybka, dobrze skonstruowana i płynnie przedstawiona akcja to kolejna z zalet „Sons of Darkness”. Dzięki niej czytelnik zostaje wbity w fotel, całkowicie wciągnięty do świata powieści i bezustannie pragnie więcej i więcej, nie potrafiąc oderwać się od lektury. Warto także zauważyć, że Gail Z. Martin idealnie połączyła ze sobą dochodzenie, budowę i przedstawienie bohaterów oraz swojego universum, jak również wspomnianą już akcję. Wszystkie te elementy współgrają ze sobą w sposób naprawdę doskonały. Dodajmy również, że autorka zaoferowała nam bardzo interesującą i pełną wydarzeń fabułę, dzięki czemu tempo akcji pozostaje zawrotne od początku do końca, ale w żadnym razie nie możemy zarzucić powieści nadmiernego pośpiechu, jako że wszystkie wydarzenia zostają przedstawione z dbałością o niezbędne i istotne szczegóły. Wszystko to sprawia, że czytając tę książkę czujemy się tak, jakbyśmy stanowili jej część i brali czynny udział we wszystkim, co ma tutaj miejsce, a nie byli tylko biernymi obserwatorami.
Kolejną z niewątpliwych zalet „Sons of Darkness” jest całkowity brak romansu, dzięki czemu mamy do czynienia z czystym, stu procentowym urban fantasy. Czyni to tę powieść rzadką i naprawdę wyjątkową, jeśli weźmiemy pod uwagę raczej niewielką liczbę tytułów, które mogą pochwalić się czymś podobnym. Bądźmy szczerzy, nie każdy jest zwolennikiem powieści, w których wątek romantyczny należy do głównych elementów fabuły. Nawet ja, chociaż kocham m/m urban fantasy całym sercem, mam czasami ochotę sięgnąć po książkę pozbawioną romansu, za to pełną akcji, przygody i magii. I właśnie to znalazłam w „Sons of Darkness”. Co więcej, mam wrażenie, iż dzięki temu, że autorka nie rozwodzi się nad miłosną stroną życia bohaterów, jeszcze więcej miejsca poświęca ich przeszłości i emocjom, jakie nadal w nich ona budzi, pracy nad paranormalnym problemem stanowiącym główną oś fabuły, jak również budowaniu wzajemnych relacji, zarówno między Travisem i Brentem, jak i nimi a bohaterami pobocznymi. Brak romansu jest więc w tym wypadku naprawdę fantastyczną sprawą i mam nadzieję, że w następnym tomie się to nie zmieni.
Sądzę, że na kilka ciepłych słów zasługuje także jeden z tematów przewodnich powieści, którym jest głęboki smutek. Autorka naprawdę bardzo mnie pod tym kątem zaskoczyła, ponieważ nie odniosła się tylko do tego, co ogólnie wiadome z ludzkiego doświadczenia, ale w pewnym stopniu sięgnęła do psychologii. W ten też sposób sprawiała, że część problemów, z jakimi zmagają się bohaterowie, choć demoniczna, budowana jest na bardzo ludzkim fundamencie. Warto również zauważyć, że przedstawiła smutek na dwa sposoby. Z jednej strony to on kieruje się w stronę „ciemności”, jak chociażby w przypadku dwójki bohaterów pobocznych, którzy stracili bliskie im osoby, z drugiej to „ciemność” sięga do smutku, czego obrazem są demony żerujące na ludzkich emocjach. Uważam więc, że Gail Z. Martin podeszła do tematu pod naprawdę interesującym kątem, co zasługuje na uznanie.
„Sons of Darkness” to powieść, w przypadku której trzy „literackie siły” – bohaterowie, fabuła i akcja – łączą się tworząc naprawdę fantastyczną, uzależniającą całość. Czytelnik wskakuje w wir przygody u boku postaci fascynujących, pięknych i doświadczonych przez los, które od razu stają się częścią jego codzienności. Tej powieści się nie czyta, nią się żyje!
Headcanon: Brent rzadko wychodzi na randki, ale kiedy już na nie idzie to około 85% z nich kończy się telefonem od Travisa w sprawie polowania, które nie może czekać.
Fanfiction idea: Od kilku miesięcy w Pittsburghu znikają młodzi ludzie w wieku 17-21 lat. Okazuje się, że stoją za tym wampiry, które planują masową przemianę wszystkich porwanych dzieciaków. Podczas jednej z randek, Brent dostaje telefon od Travisa, który znalazł gniazdo wampirów. Brent wymyśla więc wymówkę i wychodzi z restauracji. Podczas polowania na gniazdo okazuje się, że dziewczyna, z którą wcześniej był umówiony tak naprawdę jest jednym z wampirów.
AU idea: Brent jest weteranem wojny w Iraku, który wraca do kraju cierpiąc na zespół stresu pourazowego. Okazuje się, że w tym czasie jego żona znalazła sobie kochanka i wymazała Brenta ze swojego życia. Mężczyzna kończy na ulicy. W jednym z przytułków poznaje Travisa, młodego księdza, który postanawia pomóc mu stanąć na nogi.
______________________________________




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz